D O M   E L Z Y
Domowa Hodowla Kotów Rasy Ragdoll
   Warszawa - Ursynów
 
Nie wiedziałam, że tak bardzo dużo osób zupełnie nie zna ragdolli.
Tyle moich koleżanek, które mają koty, kochają koty, zadaje mi  pytanie:
 
” Ragdoll ?   A co to za kot ?”
 
Niechętnie wówczas tłumaczę, co to znaczy, ponieważ mam w pamięci moją pierwszą reakcję na wiadomości o tej rasie. A było to w latach 90-tych. Wówczas to kupiłam błękitnookiego, białego persa. Dosyć wcześnie musiałam się z nim rozstać, ale jego łagodność i to spojrzenie utkwiły mi w pamięci na wiele lat.
 
Nie miałam odwagi kupować kolejnego persa, bałam się że znów będzie obarczony jakimiś wadami genetycznymi,  ale wiedziałam, że kot musi mieć niebieskie oczy i raczej gęste futro. No i wolałam zdecydowanie kota o w miarę łagodnym usposobieniu.
 
Zaczęły napływać wiadomości o ragdollach. Bardzo mi się podobały, odpowiadały mi pod każdym względem. Było jedno tylko, „ale”: co to znaczy „szmaciana lalka?” Jak kot, ze swoim niezależnym charakterem może być porównywany do szmacianej lalki?  Nie mogłam sobie wyobrazić kota, który będzie mi wisiał na rękach i udawał nieżywego! Bo tak właśnie były opisywane!
Pomyślałam sobie wtedy, że to nie jest kot.  
I tak pewnie myśli wiele osób.
 
A co mówiła o ragdollach sama pani Ann Baker? Otóż ragdoll, jej zdaniem, to
            po pierwsze: charakter,
            po drugie: wielkość (drugi co do wielkości po maine coonie - kocur, kotki są drobniejsze) ,
            po trzecie: umaszczenie i rozłożenie koloru.
 
No właśnie: ten charakter! Cudowny!
 
   Otóż ragdoll nie jest ciepłą kluchą, lalką, kukiełką, pajacykiem, pacynką,... Nie! Jest kotem! Kotem, który zachowuje się jak kot, pomysły ma jak kot, fika, bryka, dokazuje, wie, czego chce i umie to pokazać, a nawet wyegzekwować,...
 
   Oczywiście, tak jak i ludzie, mogą różnić się trochę usposobieniem. Nasza Elza na wystawie potrafiła bawić się nawet w klatce. Śmiało mogę powiedzieć, że gdyby był wybierany pupil publiczności, to byłaby to ona. Temperament kot ma zapisany w genach, ale nie bez wpływu jest to, czy pan się z nim bawi czy kot siedzi cały dzień sam. Prawda?
 
   Ragdoll jest jednak trochę spokojniejszy niż inne koty. Ja używam innego przymiotnika - mówię, że ragdoll jest „subtelny”. Co to znaczy? To znaczy, że nie jest nachalny, natarczywy, nie narzuca się. Jeśli nie możesz w danym momencie się z nim „bawić”, to rozkłada się naprzeciwko i przygląda się. Nie robi wtedy tych tak dobrze nam znanych kocich „skośnych oczu”, które znaczą „ja to sobie zapamiętam!”. Nie, ragdoll czeka i nie zapamiętuje. Nie ma w nim ani odrobiny złośliwości. Chociaż, ja jestem w ogóle przeciwna mówieniu, że kot robi coś „na złość”.
 
   Ragdoll lubi przebywać w towarzystwie, nie jest samotnikiem. Zawsze wita się z ludźmi, którzy przychodzą do domu, obojętne czy to są znajomi czy nie, nie chowa się, jak to często robią koty innych ras. Nie ucieka też przed innym zwierzęciem. Nie ma zakodowanej myśli, że lepiej mieć się na baczności. Dlatego dla ragdolli, które mają dostęp do ogrodu, buduje się woliery lub inne bezpieczne ogrodzenie.
 
   Ragdoll, to kot, który, o ile nie śpi z panem, panią / nasza Elza wybrała sobie parapet/, to przychodzi rano się przywitać. A jak to robi? Po pierwsze - sprawiedliwie: nosek-nosek z panem, potem z panią. Na ogół taka właśnie jest kolejność, mimo, iż pani jest bliżej okna. Potem następuje przytulanie się, połączone z mruczeniem, a potem przynoszenie zabawek. A jak nikt nie reaguje, to kot wraca na parapet. I patrzy. I czeka. No, a jak wreszcie ktoś się podniesie, to się robi w domu wesoło! I kot to manifestuje. Któż nie zna kociej „głupawki”, czy zapożyczając od "kryminalnej" pani Chmielewskiej - kociego „kurcgalopku”!
 
   A propos zabawek - ragdoll chętnie aportuje. Jak można odmówić współpracy z kotem, który pędzi przez pół mieszkania i kładzie u stóp myszkę, papierek czy słomkę?
 
   Lubi się bawić, chętnie też chodzi na smyczy. Chociaż ja osobiście odradzam spacerowania po osiedlu czy nawet wiejskiej drodze. Może ewntualnie po jakimś zamkniętym terenie?
 
   Jest to kot wesoły, pogodny, inteligentny, rozumie, co mu wolno, nie jest uparty. Zamiast „iść w zaparte”, woli współpracować.
Czy to źle? Czy przez to jest mniej „koci”?
 
   Ludzie z reguły nie lubią kotów „drapiących”. Ragdoll ostrzy pazurki na pieńku, a do samoobrony ich nie używa. Nie i już. Ale, jak wyżej wspominałam, ragdoll nie zawsze rozumie, że powinien się bronić. A kto miał go tego nauczyć? Jeżeli ktoś mu dokucza to jak pers, raczej ugryzie, np. sędziego na wystawie. Nie ma więc w domu zniszczonych foteli, firanek, itd.
 
   Nie jest to też głośny kot. Ragdoll nie miauczy, raczej pomrukuje, „grucha”. Wiem, że to kojarzy się z gołębiami i nie pasuje do kota, ale jest to naprawdę słodki dźwięk.
 
Bo ragdoll jest to po prostu „słodki”, uroczy, przemiły i ciepły
 
 
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         
                                                                                                                                                                                                                                                                                   do góry
Animowane literki pobrane ze strony: www.gifmania.pl